22:35

Jeśli ktoś nie wie co to znaczy przykra porażka, to niech koniecznie obejrzy mecz Ostrovii ze Śląskiem. Prowadząc długimi fragmentami wyrównaną grę Ostrovia przegrała mecz wysoko i boleśnie.
Tym boleśniej, że najlepszym zawodnikiem na parkiecie był Łukasz Jaszka, a boleśnie godził w nas również Mateusz Frąszczak. Do przerwy przegrywaliśmy 13:19, po przerwie też początkowo nie wyglądało na to, że możemy powalczyć. Tymczasem świetne gra w obronie, kilka fantastycznych interwencji Łukasza Gąsiorka i Ostrovia doszła na 21:22. Dwa razy mieliśmy piłkę i szansę na wyrównanie. Wyrównać się nie udało i Ostrovia przestała grać. Dlaczego? No k…wa mać nie wiem! Najgorsze, że w tym momencie swój koncert zaczął właśnie Łukasz Jaszka. Od tego momentu Ostrovia rzuciła do końca meczu jedną bramkę rywal 15. W końcówce pokazał się Mateusz Matlach i widać było, że z tej mąki będzie chleb, znów bardzo dobrze zagrał Damian Krzywda, choć za kilka rzutów można mieć do niego pretensje, podobnie jak do czwórki (!) lewoskrzydłowych, z których najlepiej wypadł chyba Łukasz Tetrzona. Przebłyski dobrej formy miał Michał Bartnik, dzielnie walczył Paweł Piosik, ale u niego to już norma. Naprawdę dobrze grał Łukasz Gąsiorek i to dzięki niemu długimi fragmentami wynik kręcił się wkoło remisu.
Bramki i inne szczegóły jutro.